Plecy

Sushi i pasożyty – jak jeść bezpiecznie i nie narobić sobie problemów?

Sushi – dla jednych zdrowy luksus, dla innych szybka przekąska na mieście. Ale w sieci pełno jest ostrzeżeń: „Nie jedz sushi, bo roi się w nim od pasożytów!”. Jak to w końcu jest? Czy rzeczywiście każdy kawałek nigiri to potencjalna bomba biologiczna?

Skąd w ogóle te pasożyty?

Ryby w naturalnym środowisku mogą być nosicielami różnych pasożytów – najczęściej są to nicienie z rodzaju Anisakis. I teraz: kiedy jemy taką rybę na surowo, larwy mogą trafić do naszego przewodu pokarmowego. Objawy? Ból brzucha, nudności, wymioty, czasem reakcje alergiczne. W najgorszym scenariuszu – stan zapalny wymagający leczenia. Najczęściej dotyczy to łososia, śledzia, makreli czy dorsza.

Dlaczego w restauracjach sushi nie powinniśmy się bać?

I tu jest ważna rzecz: w dobrych restauracjach używa się ryb sushi-grade. Co to oznacza? Że zanim taka ryba trafi na Twój talerz, przechodzi przez proces głębokiego mrożenia – zwykle w temperaturze –20°C lub niższej przez co najmniej dobę. Taki chłód zabija pasożyty i ryba staje się bezpieczna. W skrócie: porządne sushi = brak ryzyka pasożytów.

Kiedy robi się niebezpiecznie?

– kiedy ktoś kupuje „świeżego” łososia w markecie, kroi go w paski i robi domowe sushi,
– kiedy jemy sushi w podejrzanie taniej budce, gdzie nikt nie wie, skąd pochodzi ryba,
– kiedy miejsce nie przestrzega podstawowych zasad higieny i przechowywania.

Wtedy faktycznie ryzyko rośnie.

Kto powinien uważać najbardziej?

  • Kobiety w ciąży – ich odporność działa inaczej, a zakażenie może być groźne także dla dziecka.
  • Dzieci – mają delikatniejszy układ odpornościowy, więc skutki infekcji mogą być poważniejsze.
  • Osoby starsze i z obniżoną odpornością – ryzyko komplikacji zdrowotnych jest większe.

Jak jeść sushi bez stresu?

  1. Wybieraj restauracje z dobrą opinią – lepiej zapłacić więcej, niż później leczyć żołądek.
  2. Szukaj oznaczeń sushi-grade – to gwarancja, że ryba została odpowiednio zamrożona.
  3. Unikaj podejrzanie taniego sushi – naprawdę, w tej kwestii cena często idzie w parze z jakością.
  4. Nie rób sushi z przypadkowego łososia ze sklepu – to prosty przepis na kłopoty.
  5. Jeśli jesteś w ciąży albo podajesz sushi dziecku – wybieraj wersje gotowane lub warzywne.

A co z tym „zdrowym sushi”?

Warto też pamiętać, że sushi może być naprawdę wartościowe. Dostarcza białka, kwasów omega-3, minerałów i witamin z grupy B. A jeśli sięgniemy po warianty warzywne czy wegańskie, do tego dochodzi błonnik i cała gama antyoksydantów. Nie musisz więc rezygnować z sushi – wystarczy wybierać mądrze. Pieczony łosoś, krewetki w tempurze, sushi z omletem (tamago) czy rolki z awokado to świetne i bezpieczne opcje. Czy sushi to wylęgarnia pasożytów? Jeśli robisz je w domu z przypadkowej ryby – tak, ryzyko jest spore. Ale jeśli wybierasz sprawdzoną restaurację, która używa sushi-grade fish, możesz jeść bez obaw. Najwięcej ostrożności powinny zachować kobiety w ciąży i dzieci, ale tak naprawdę każdy z nas powinien pamiętać: sushi to przyjemność, a przyjemności warto czerpać odpowiedzialnie.

Kinga Langley
@kinga_langley